niedziela, 11 stycznia 2015

Chapter VI

- Dlaczego mu odmówiłaś? - mruknęła Ino. - Każda by chciała być na twoim miejscu, a ty go tak po prostu spławiłaś. 
- Po prostu nie mogę i już. - mruknęła poważnie. - A poza tym... on mnie nie interesuje.
- C...CO?! - wrzasnęła szarpiąc ją do tyłu. Odwróciła ją do siebie przodem i lekko ją potrząsnęła. - Nie interesuje?! A kto zabronił nam o nim myśleć?! No kto?! Kochasz go i dobrze o tym wiesz!
- Ino-chan... - szepnęła Hinata. 
- Mówisz, że masz trudne życie, a tak naprawdę sama sobie je utrudniasz! Zamiast umówić się z nim to zgrywasz niedostępną! 
- Nic nie rozumiesz! - wrzasnęła strącając jej ręce. - I nigdy nie zrozumiesz! Jesteś na to za głupia! - ruszyła biegiem do domu. 
- Sakura... - szepnęła blondynka nie wierząc w słowa wypowiedziane przez Haruno. 
-"Przepraszam, Ino. Inaczej nie mogę." - szlochała i nagle na kogoś wpadła. 



~*~  


- Gdzie ona jest? - mruknął Uzumaki. - Nigdy się nie spóźniała. 
- Wczoraj trochę się... pokłóciłyśmy... - szepnęła blondynka ze spuszczoną głową. - To pewnie przez to.
- O co się pokłóciłyście? - westchnął zrezygnowany Kiba, ale ta mu nie odpowiedziała. Po prostu milczała i zaciskała ręce na, by nie wydać z siebie przypadkiem jakiegoś dźwięku. 
- Hinata? - blondyn spojrzał podejrzliwie na granato-włosą. - O co im poszło?
- Naruto - kun... ja... - zaczęła się jąkać i czerwienić.
- Daj spokój, Uzumaki. - mruknął Uchiha. - I tak się nie dowiesz, więc odpuść. 
- A skąd wiesz? Nigdy nic nie wiadomo. - burknął. - Z resztą Sakura mi. Przyjaźnimy się od dziecka. Chociaż odmowa spaceru mnie zdziwiła. - zaczął się zastanawiać. - Ej! A ty przypadkiem jej czegoś nie zrobiłeś? Ach, no tak. Dla niej jesteś tylko rozpieszczonym gnojkiem. 
- Ta. I co z tego? - wzruszył ramionami. - Uważa tak, bo mnie nie zna.
- I wątpię, żeby chciała to zrobić. - prychnął.
- Ej, skończcie o niej gadać, bo mi niedobrze. - mruknął Sai. - Wolę kiedy rozmawiamy o mojej dziewczynie. - pocałował blondynkę w policzek. 
- Ale Ino nie jest ciekawym tematem na rozmowę. - mruknął Inuzuka głaszcząc swojego psa. - Odkąd spotyka się z tobą jest... nudna. 
- Czy ty wiesz o kim mówisz? - mruknął Sai. 
- Ta. O swojej eks... - uśmiechnął się wrednie, widząc jak tym wkurza chłopaka. - Przyjaciółce. 
- Tym bardziej nie powinieneś o niej mówić w ten sposób. - wzruszył ramionami. - W końcu nigdy się z nią nie przespałeś. 
- Wiecie co? Ja idę do domu. - mruknął nagle, wstając. 
- Zabolało? - zapytał, a ten wymierzył mu kopniaka w brzuch. 
- Zabolało? - skierował się do wyjścia. 
- Ja też będę spadał. - mruknął Uchiha, wychodząc. 
- T...To ja też. - szepnęła Hyuga.
- Hinata, czekaj. Odprowadzę cię. - poszedł za nią. 



~*~ 


- A teraz tak szczerze. - mruknął Inzuka. - Czemu ją zaprosiłeś? 
- Chciałem to zaprosiłem. - wzruszył ramionami. 
- Ale wiesz, że nie powinieneś bawić się jej uczuciami, no nie? Sakura, nie należy do osób silnych. 
- Ta. Właśnie wczoraj widziałem. - prychnął, skręcając w inną uliczkę. - Narazie. 
- On coś planuje. - mruknął Inuzuka. - Akamaru, trzeba bronić przyjaciół. Nie możemy pozwolić by cierpieli, rozumiesz? - spojrzał na psa, a ten zaszczekał. 



~*~  


- Hinata... Powiesz mi... pewną rzecz? - zapytał cicho, gapiąc się w swoje buty. 
- J... Jaką? - zaczęła się jąkać. 
- Czego chciał wczoraj od ciebie Sasuke? 
- N... Naruto-kun...
- Skrzywdził cię? 
- N... Nie...
- Groził ci? 
- N... Nie...
- Więc o co chodziło? - zatrzymał się, uważnie na nią patrząc. 
- O... O nic... - zaczerwieniła się. Myślała, że jej rumieniec umknie oku blondyna, ale myliła się. Światło latarni ulicznej idealnie je ukazywało. 
- Hinata... - stanął tuż przed nią. - Nie umiesz kłamać. - uśmiechnął się delikatnie i uniósł jej głowę, tak by na niego spojrzała. - Powiedz mi prawdę. 
- No... bo... ja... - zaczęła jąkać się jeszcze bardziej, a jej twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora. 
- Spokojnie. - zaśmiał eis cicho. - Weź głęboki wdech i po prostu to powiedz. Mamy dużo czasu. Noc jest jeszcze przecież młoda. 
- Chciał... żebym... - jej serce zaczęło wybijać nierówny rytm. - Powiedziała, że... on... jest... g... gnojkiem...
- Dlaczego? - zmarszczył brwi. 
- No, bo... tak jest... 
- Powiedziałaś?
- N... Nie... Neji przyszedł. - szepnęła cicho. 
- Rozumiem. - powiedział poważnie, a po chwili pocałował ją w czoło. - Nie pozwolę cię skrzywdzić. Pamiętaj o tym.
- N... Naruto-kun... Zaraz... Zemdleję... - powiedziała cicho czując jak jego bliskość sprawia, że robi jej się słabo. 
- No nie rób mi tego. - zaśmiał się promiennie i odsunął od niej. - Nie skazuj mnie na cichą podróż do domu. 
- Yhym. - przytaknęła, uśmiechając się nieśmiało. 



~*~  



- Znowu piłaś? - jęknęła dziewczyna zbierając puste butelki po wódce. 
- Idź kup jeszcze. - mruknęła zataczając się. - Muszę zapomnieć... 
- Alkohol ci w tym nie pomoże. - szepnęła. - Tylko jeszcze bardziej będzie przypominał. 
- Zamknij się! - krzyknęła jej matka i rzuciła w nią jedną z butelek. Szkło rozsypało się raniąc przy tym jej twarz. Z jej policzków i czoła popłynęły stróżki krwi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz