niedziela, 11 stycznia 2015

Chapter IV

- Ej, wstawaj. Spóźnisz się do szkoły. 
- Człowieku daj mi spokój. - warknął nakrywając głowę kołdrą. 
- Uchiha Sasuke. Rusz te cztery litery albo dostaniesz szlaban. - powiedział poważnie, a czarnowłosy spojrzał na niego jak na debila. Powoli się podniósł i usiadł na skraju łóżka, by następnie opuścić wzrok.
- Czy ja do kurwy jasnej mam pięć lat, że grozisz mi szlabanem? - syknął. 
- Nie, ale jestem za ciebie odpowiedzialny. Rodzice mi zaufali. 
- No przecież, że ci zaufali. - poderwał się. - W końcu jesteś ich idealnym dzieckiem! A ja jakimś tępym nieudacznikiem, który nawet nie może sam iść do szkoły!
- Kochają cię. 
- Jakoś tego nie zauważyłem. - warknął i wyszedł trzaskając drzwiami. 



~*~


- Słyszeliście? - Sakura odwróciła się do stolika Kiby i Hinaty. - Ma przyjść nowy. 
- Co za nowy? - zaciekawiła się Ino siadając w swojej ławce obok. 
- Podobno wywalili go z poprzedniej szkoły za pobicie kolegi z klasy. - powiedział Nara. - Będzie bardziej upierdliwy niż Kiba z Naruto. 
- Co wy go tak przeżywacie? - mruknął blondyn. - Przyjcie i będzie tak jak zawsze. Przez dwa dni będzie "popularny", a potem będzie szukał paczki, do której może się przyczepić. 
- Skoro już jednego pobił to może pobije drugiego? - Kiba się zamyślił i spojrzał na Uzumakiego, uśmiechając się dziwnie. 
- Nie radzę. - mruknął. - Masz dosyć już problemów. 
- Ten gnojek to pestka. - machnął rękę i wskazał na czarnowłosego chłopaka, który właśnie wszedł do klasy. - Ale ten... Może być małym problemem. 
Wszyscy spojrzeli na niego, a on rozejrzał się po całej klasie. Wyczaił jedyne, wolne miejsce, obok Ino. Ruszył w jej kierunku, ale ktoś go wyprzedził. 
- Cześć miśku. - Sai ją pocałował. - Od teraz będziemy chodzić razem na hiszpański. 
- Ty. - usłyszeli niskie mruknięcie. 
- Czego? - warknął Sai i podniósł się, by spojrzeć na swojego rozmówcę. 
- To moje miejsce. - powiedział zadziwiająco spokojnie. 
- Jesteś nowym. Nic nie jest twoje. - warknął popychając go lekko. - Jesteś nic nie wartym śmieciem. 
Młody Uchiha uśmiechnął się pod nosem czym zbił przeciwnika z tropu. Jednym ruchem wykręcił mu rękę do tyłu i przygniótł twarzą do stolika obok. 
- Właśnie popełniłeś swój największy błąd. - warknął mu do ucha. Podniósł go i pchnął na ścianę. Już miał wymierzyć mu cios, ale zatrzymał rękę tuż przed jego twarzą. 
- No już. Starczy. - do klasy wszedł nauczyciel. - Wystarczająco go przestraszyłeś. 
- Nie moja wina, że popuścił. - uśmiechnął się z pogardą. 
- Siadaj, Sasuke. - powiedział Kakashi. 
Ten tylko prychnął wysyłając chłopakowi ostatnie pogardliwe spojrzenie. Niedbale podszedł do ławki Yamanaki i usiadł na wolnym krześle. Powoli odwrócił się w jej stronę i uważnie się jej przyjrzał. Wszyscy patrzyli na niego wielkimi oczami. 
- Jak masz na imię? - odezwał się po dłuższej chwili. 
- J... Ja? - jąkała się blondynka.
- Ta.
- Yamanaka Ino. - przełknęła ślinę.
- To... - spojrzał przed siebie. - Twój chłoptaś? 
- Yhym. 
- Jesteś idiotką. - powiedział nadal patrząc przed siebie. Jej oczy powiększyły się jeszcze bardziej. - Zasługujesz na więcej niż ten kutasiarz. 
- Uzumaki Naruto. - odezwał się blondyn siedzący obok różowo-włosej dziewczyny. 
- Ta, i co z tego? - prychnął patrząc na niego jak na idiotę. 
- On jest większym chujem niż ty, Kiba. - mruknął do Inuzuki, a ten tylko się zaśmiał, kręcąc głową. 
- Naruto! - skarcił go Kakashi. - Nie rozmawiaj! 
- Ale to nie ja. - mruknął. 
- Ciągle ta sama wymówka. - z dezaprobatą pokręcił głową. - Wymyśl coś nowego. 
- Idiota. - prychnął czarno-włosy. 
- Zdradź swoje imię, Sasuke. - dodał spokojnie nauczyciel. 
- Uchiha Sasuke. - pogardliwy uśmiech nie schodził mu z twarzy. - Koszmar tego miasta. 
- Ha! Zobaczymy! - prychnął blondyn. - Jesteś nieszkodliwym, spłoszonym kotkiem. W szkole góruje Inuzka. W mieście Douhito. Nie masz szans... z żadnym. 
Spojrzał na niego, ale nic nie powiedział. Po prostu uśmiechnął się głupio i przytaknął ruchem głowy. 



~*~ 



- Co za typ? - prychnął Uzumaki. - Jest głupi jeśli myśli, że da radę Kibie. 
- On jest... - Ino zaczęła niepewnie. - wspaniały...
- Mi się zdaje, czy pan Uchiha wpadł w oko naszej Ino? - Sakura trąciła ją łokciem. 
- N... Nie wiem... Ale... Kiedy ze mną rozmawiał... Czułam... coś dziwnego. - uśmiechnęła się pod nosem.
- Ja pierdole... - westchnął brązowo-włosy i odchylił głowę do tyłu, by wziąć głęboki wdech.
- Ty. - usłyszeli ten głos. Powoli spojrzeli w stronę, z której dochodził, by ujrzeć jego właściciela. Czarno-włosy chłopak, którego oczy przerażały, a wzrok był zimny jak lód. 
- Ta? - zapytał spokojnie brązowooki chłopak. 
- Inuzuka. Który to? 
Prychnął opuszczając głowę. Zaśmiał się z pogardą po czym uniósł lekko głowę. Wyglądał przerażająco. Jego oczy przepełniła nienawiść i chęć... zabicia...
- Ja. Bo co? - warknął.
- Słyszałem o twojej siostrze... - oczy młodego Inuzuki się diametralnie powiększyły. Ręce przybrały formę pięści, a szczęka mocno zacisnęła. Ponownie opuścił wzrok. Wyglądał jakby miał zabić swojego rozmówcę. Cały się trząsł. Strach...? Złość...? Nienawiść...? Podcienienie...? Co to było...? 
- Czego chcesz?- syknął nisko. 
- No chyba się mnie nie boisz? - prychnął, widząc trzęsącego się Inuzukę. Ten gwałtownie zacisnął ręce na koszulce czarno-włosego i pchnął go na ścianę za sobą. Mocno nim na nią naprał.
- Czego kurwa chcesz od mojej siostry?! - warknął uderzając nim o mur.
- Ja? Niczego. - prychnął. - Po prostu pytam, bo słyszałem... - nie dokończył. Inuzuka ponownie uderzył nim o ścianę. 
- Nie interesuj się, gnojku! 
- Słyszałem... - kontynuował, unikając ciosu Inuzuki. - Że prawie go zabiłeś...
Kiba momentalnie go puścił i odwrócił głowę, by wbić wzrok w ziemię. 
Co dziennie miał wyraz jego twarzy przed oczyma. Tak bardzo pragnął jego śmierci, że zapomniał o wszystkim. Uderzał go z ogromną siłą, tak by cierpiał jak on... Ten dzień należał do jednego z najgorszych...
- Gdyby ON wtedy nie przyszedł... - mówił Uchiha, uważnie obserwując ruchy brązowo-włosego. - Zabiłbyś go...
- To nie jest twoja sprawa. - warknął, zaciskając ręce w pięści. 
- Owszem, ale... Mam pewną sprawę do załatwienia, a do tego potrzebuję... twojej pomocy. - mruknął niechętnie. 
- Czego chcesz? - warknął, spoglądając na niego z ukosa. 
- Pomścić ojca. - mruknął nisko, a wszyscy zamarli w bez ruchu. Jedynie Kiba uśmiechał się dziwnie. Uzumaki spojrzał z przerażeniem w oczach na przyjaciela. 
"Kiba." - pomyślał, a wtedy jego oczom ukazał się młody Inuzuka. Chłopczyk, który codziennie wstrzynał z nim bójki, który był sam, który był tak podobny do niego. - "Ale przecież ja... nie jestem taki jak on." - pomyślał. - "Zawsze unikałem awantur. Chciałem by mnie zauważono, więc robiłem głupie żarty. Jednak ty przestałeś mi pomagać. Kiedy stałeś się agresywnym, pokazałeś mi swój ból. Cierpisz, ale nadal nie wiem dlaczego..." 
Inuzuka nie powiedział nic. Po prostu się odwrócił i ruszył ku wyjściu ze szkoły. Wyglądał przerażająco, kiedy się tak zachowywał. Uchiha zrobił to samo, jednak ruszył w kierunku parkingu. Byli podobni. Oboje pragnęli zemsty... Byli mścicielami. 



~*~


- Zaczynam się bać Kiby. - jęknęła Ino. - Jest przerażający. 
- Ale kogo on zabił? - Haruno cała się trzęsła. Znała go tyle lat i nie wiedziała, że brązowo-włosy jest do tego zdolny. Nie pomyślała nawet o tym. 
- Nie... Nie... mam... pojęcia... - szepnęła Hyuga. - I... chyba nie chcę wiedzieć...
- Ja też... - przytaknęła przerażona Haruno. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz